Nie był to zbyt udany dzień. Poranna kawa miała smak porażki - pierwsza poważna kłótnia z siostrą bliźniaczką, która wróciła na kilka dni do Polski. Oczywiście, jej hiperegocentryczny punkt widzenia zasłonił uprzejmość i zaczęła krytykować wszystko co można u mojej osoby. Stara się mną dyrygować i ustawiać mnie po kątach. Nie tak wyobrażałem sobie nasze spotkanie po miesiącach rozłąki. Wielki cień położył się na naszych relacjach i myślę, że nie ma szans na poprawę. Straciłem najbliższą kiedyś mi osobę... :(
Nie powiem, że był to do końca stracony dzień. Casicta poprawiła mi humor wyciągając mnie na rowerową przejażdżkę do Kromlau. Porobiliśmy ciekawe zdjęcia i spędziliśmy w swoim radosnym towarzystwie kilka wyjątkowych godzin. Nawet udało mi się zapomnieć o konflikcie z siostrą. Każde z nas ma swoje problemy, ale dobrze jest mieć kogoś, kto pozwoli Ci o nich na chwilę zapomnieć.
Szkoda, że pieniądze ludzi zmieniają. Pamiętam bliźniaczkę jako radosną, uczciwą i pełną życia osobę. Teraz jest zgorzkniała, stetryczała i egoistyczna... Zastanawiam się, czy jest szansa na zmianę czy powoli z mojego życia będą znikały pozytywne znaki...
czerń bywa dobrym kolorem czasami. (wyszczupla :P)
a bliźniaczką się nie martw - myślę, że nadal łączy was jakaś nić porozumienia, tylko chwilowo się zatarła. Będzie dobrze - zobaczysz :*
no no no!!! przestań tak myśleć, bo będziesz miał tydzień porażki jak ci będę przez 7 dni powtarzać "zawiodłam się,nie dla psa kiełbasa...":P
To był bardzo udany dzień! słyszysz? Poranna kawa smakowała wybornie, jak zawsze. Konwersacje z siostrą potencjalnie nauczyły cię, że oboje już jesteście dorośli i że każdy chadza już własnymi ścieżkami. Swojej siostry nie stracisz jeszcze długo - co najmniej do śmierci. Punkt zaczepienia ma być w Tobie, a nie w Twojej siostrze - zapamiętaj to sobie.
nie wiem czy Casicta poprawiła Ci humor, ale Ty zmęczyłeś kolano Casicty- te twoje 170% normy :P
i tak dobrze jest mieć kogoś z kim możesz poleżeć na trawie, pomarzyć, powspominać i popłakać czasem. Wczoraj miałam tylko jedno marzenie, nie chciałam Ci mówić, ale Tobie udało się je dziś spełnić. Dziękuję:*
Rzecz o czerni...
Nie powiem, że był to do końca stracony dzień. Casicta poprawiła mi humor wyciągając mnie na rowerową przejażdżkę do Kromlau. Porobiliśmy ciekawe zdjęcia i spędziliśmy w swoim radosnym towarzystwie kilka wyjątkowych godzin. Nawet udało mi się zapomnieć o konflikcie z siostrą. Każde z nas ma swoje problemy, ale dobrze jest mieć kogoś, kto pozwoli Ci o nich na chwilę zapomnieć.
Szkoda, że pieniądze ludzi zmieniają. Pamiętam bliźniaczkę jako radosną, uczciwą i pełną życia osobę. Teraz jest zgorzkniała, stetryczała i egoistyczna... Zastanawiam się, czy jest szansa na zmianę czy powoli z mojego życia będą znikały pozytywne znaki...
p-apier 24.08.2009, 05:36
czerń bywa dobrym kolorem czasami. (wyszczupla :P)
a bliźniaczką się nie martw - myślę, że nadal łączy was jakaś nić porozumienia, tylko chwilowo się zatarła. Będzie dobrze - zobaczysz :*
casicta 24.08.2009, 01:01
no no no!!! przestań tak myśleć, bo będziesz miał tydzień porażki jak ci będę przez 7 dni powtarzać "zawiodłam się,nie dla psa kiełbasa...":P
To był bardzo udany dzień! słyszysz? Poranna kawa smakowała wybornie, jak zawsze. Konwersacje z siostrą potencjalnie nauczyły cię, że oboje już jesteście dorośli i że każdy chadza już własnymi ścieżkami. Swojej siostry nie stracisz jeszcze długo - co najmniej do śmierci. Punkt zaczepienia ma być w Tobie, a nie w Twojej siostrze - zapamiętaj to sobie.
nie wiem czy Casicta poprawiła Ci humor, ale Ty zmęczyłeś kolano Casicty- te twoje 170% normy :P
i tak dobrze jest mieć kogoś z kim możesz poleżeć na trawie, pomarzyć, powspominać i popłakać czasem. Wczoraj miałam tylko jedno marzenie, nie chciałam Ci mówić, ale Tobie udało się je dziś spełnić. Dziękuję:*