Witajcie!
Siostra upiekła dla mnie ciasto wczoraj, które zjadałem z ochotą. To tak na zgodę, bo my już nie kroczymy na wojennej ścieżce, na szczęście... :) Z powodu rzeczonego ciasta nie mogłem dziś biegać, przez co musiałem odreagować u mojej drogiej Przyjaciółki, Kasi.
Próbowałem ją namówić na bieganie, gdyż narzeka na swoje ciało. Dałem jej kilka rad, których sam solennie przestrzegam i, ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, Kasia nie wzięła sobie do serca. Zaproponowałem bieganie oraz zarzucenie gazowanej wody mineralnej i przerzucenie się na niegazowaną. Czy wymagam aż tak wiele???
No cóż, poczułem że Kasia trochę się usprawiedliwia bólem kręgosłupa i głowy. Ale czyż nie jest prawdą powszechnie znaną, że mózg należy DOTLENIAĆ?
Coś czuję, że ze wszystkimi kobietami w moim otoczeniu to jest taka orka na ugorze - wszystkie chciałyby ładnie i zgrabnie wyglądać, ale niewielkim własnym wkładem... Może warto więc zainwestować w te cudowne pasy odchudzające z TV Marketu albo te niesamowite maszyny, których używają gwiazdy i rozgwiazdy Hollywood?
Wiem, że dziś jestem odrobinę sarkastyczny i wredny, ale nie mogę już słuchać, kiedy baby dookoła mnie narzekają na swój wygląd, a nie, tak jak ja, wezmą się za siebie, zaprą się porządnie i zaczną aktywnie żyć. Przecież to taka frajda! Ja sam biegam po 20km dziennie, czasem mniej, kiedy trzeba ćwiczyć brzuszki ( bo na to też trzeba zostawić trochę sił). Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele jesteśmy w stanie znieść. Kiedy biegnę, traktuję swoje ciało niczym wielki miech albo piec, który potrzebuje czasu, żeby się rozgrzać i zacząć spalać paliwo:) A już to uczucie, kiedy pracujesz pełną piersią, pocisz się obficie, oddychasz całym ciałem... Nirwana! :D
Czy ja przesadzam? Nie sądzę, wystarczy spytać się tych, co chodzą na siłownie i ćwiczą głównie aerobowo - to uczucie czasem lepsze od orgazmu.
Tak więc moja rada brzmi - żyjmy aktywnie, zdrowo i nie dawajmy sobie w życiu taryfy ulgowej. Dawajmy z siebie 150% normy! Tylko tak do czegoś naprawdę dojdziemy :)
Moja "mała czarna" muzyczna :P
http://www.youtube.com/watch?v=HIX2RAHPTsI
kamucha 27.08.2009, 18:55
oj... no bo przecież takie bieganie czy rower to cała wyprawa... weź się ubierz, uczesz i umaluj - wszak kobiecie nie przystoi pokazywać się w miejscach publicznych w niepełnym rynsztunku (a może akurat spotka tego jedynego/byłego/nielubianą koleżankę). potem wytachaj powiedzmy rower z piwnicy - już tu się człek spoci. zasuwaj ileś tam kilometrów godzinami...wracasz do domu - kąpiele itp. a tu jeszcze obiad trzeba ugotować, uprać i pozmywać... z tego wszystkiego aktywne jesteśmy przy zlewzomywaku i czasem w sypialni ;) pozdrawiam z Żar
;)
Już nie taką Dziewczynkę ;]
trochę lat już na karku mam.
Nie twierdzę, że wesoło u mnie na blogu.
Szczególnie te pierwsze z pierwszych notek. Teraz? Jest lepiej ;)
Ale styl pisania pozostał ;)
Dojrzałość? Hmm.. ;)
Nie mnie to oceniać
Dziękuję, za opinię
i zapraszam także tutaj:
http://juglana-qing-jao.ownlog.com/
;)
p-apier 26.08.2009, 23:59
w tej chwile wczytuję się w "Narzeczonych Allacha" Julii Jusik, :)
czy casicta narzeka? nie! ależ skąd!! lubię jak wyglądam,kocham swoje atuty zwłaszcza D :]
poza tym sarkastyczny panie J kocham swój rower i mogłabym z niego nie zsiadać(tak, moim tempem :P)
więc się nie czepiaj,bo nie każdy lubi się zarzynać tak jak Ty.
Lepiej tęsknij...
Sport a hipochondryzm
Witajcie!
Siostra upiekła dla mnie ciasto wczoraj, które zjadałem z ochotą. To tak na zgodę, bo my już nie kroczymy na wojennej ścieżce, na szczęście... :) Z powodu rzeczonego ciasta nie mogłem dziś biegać, przez co musiałem odreagować u mojej drogiej Przyjaciółki, Kasi.
Próbowałem ją namówić na bieganie, gdyż narzeka na swoje ciało. Dałem jej kilka rad, których sam solennie przestrzegam i, ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, Kasia nie wzięła sobie do serca. Zaproponowałem bieganie oraz zarzucenie gazowanej wody mineralnej i przerzucenie się na niegazowaną. Czy wymagam aż tak wiele???
No cóż, poczułem że Kasia trochę się usprawiedliwia bólem kręgosłupa i głowy. Ale czyż nie jest prawdą powszechnie znaną, że mózg należy DOTLENIAĆ?
Coś czuję, że ze wszystkimi kobietami w moim otoczeniu to jest taka orka na ugorze - wszystkie chciałyby ładnie i zgrabnie wyglądać, ale niewielkim własnym wkładem... Może warto więc zainwestować w te cudowne pasy odchudzające z TV Marketu albo te niesamowite maszyny, których używają gwiazdy i rozgwiazdy Hollywood?
Wiem, że dziś jestem odrobinę sarkastyczny i wredny, ale nie mogę już słuchać, kiedy baby dookoła mnie narzekają na swój wygląd, a nie, tak jak ja, wezmą się za siebie, zaprą się porządnie i zaczną aktywnie żyć. Przecież to taka frajda! Ja sam biegam po 20km dziennie, czasem mniej, kiedy trzeba ćwiczyć brzuszki ( bo na to też trzeba zostawić trochę sił). Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele jesteśmy w stanie znieść. Kiedy biegnę, traktuję swoje ciało niczym wielki miech albo piec, który potrzebuje czasu, żeby się rozgrzać i zacząć spalać paliwo:) A już to uczucie, kiedy pracujesz pełną piersią, pocisz się obficie, oddychasz całym ciałem... Nirwana! :D
Czy ja przesadzam? Nie sądzę, wystarczy spytać się tych, co chodzą na siłownie i ćwiczą głównie aerobowo - to uczucie czasem lepsze od orgazmu.
Tak więc moja rada brzmi - żyjmy aktywnie, zdrowo i nie dawajmy sobie w życiu taryfy ulgowej. Dawajmy z siebie 150% normy! Tylko tak do czegoś naprawdę dojdziemy :)
Moja "mała czarna" muzyczna :P
http://www.youtube.com/watch?v=HIX2RAHPTsI
kamucha 27.08.2009, 18:55
oj... no bo przecież takie bieganie czy rower to cała wyprawa... weź się ubierz, uczesz i umaluj - wszak kobiecie nie przystoi pokazywać się w miejscach publicznych w niepełnym rynsztunku (a może akurat spotka tego jedynego/byłego/nielubianą koleżankę). potem wytachaj powiedzmy rower z piwnicy - już tu się człek spoci. zasuwaj ileś tam kilometrów godzinami...wracasz do domu - kąpiele itp. a tu jeszcze obiad trzeba ugotować, uprać i pozmywać... z tego wszystkiego aktywne jesteśmy przy zlewzomywaku i czasem w sypialni ;) pozdrawiam z Żar
casicta 27.08.2009, 10:12
brzyyydal to ty jesteś co najwyżej a nie ja :P
i straszebnie
cmok:*
search_for_something_more 27.08.2009, 00:02
a co do Comy.. :P
Nikt nikogo do niczego nie zmusi ;)
Ja lubię, akceptuję to, że ktoś może nie lubić, nie przekonuje do spróbowania. Mnie smakuje ;)
search_for_something_more 27.08.2009, 00:01
;)
Już nie taką Dziewczynkę ;]
trochę lat już na karku mam.
Nie twierdzę, że wesoło u mnie na blogu.
Szczególnie te pierwsze z pierwszych notek. Teraz? Jest lepiej ;)
Ale styl pisania pozostał ;)
Dojrzałość? Hmm.. ;)
Nie mnie to oceniać
Dziękuję, za opinię
i zapraszam także tutaj:
http://juglana-qing-jao.ownlog.com/
;)
p-apier 26.08.2009, 23:59
w tej chwile wczytuję się w "Narzeczonych Allacha" Julii Jusik, :)
/jakie rady dajesz? bardzo proszę o kilka :)
casicta 26.08.2009, 23:17
czy casicta narzeka? nie! ależ skąd!! lubię jak wyglądam,kocham swoje atuty zwłaszcza D :]
poza tym sarkastyczny panie J kocham swój rower i mogłabym z niego nie zsiadać(tak, moim tempem :P)
więc się nie czepiaj,bo nie każdy lubi się zarzynać tak jak Ty.
Lepiej tęsknij...